Jestem tutaj

"Moje życie to przeklęta bzdura, Jeden Wielki Żart – to już o mnie wszystko” - pisał Marek Hłasko. 51. rocznica śmierci polskiego Jamesa Deana



Urodził się 14 stycznia 1934 w Warszawie. Jego rodzice rozwiedli się trzy lata później. W stolicy, która była miastem jego dzieciństwa, mieszkał wraz z matką do wybuchu powstania warszawskiego. W wieku szesnastu lat ukończył kurs prawa jazdy i zaczął pracować jako kierowca ciężarówki. Często zmieniał miejsca pracy. Pisać zaczął w roku 1951, a traktował je jako szanse na wyrwanie  się z monotonnego życia. Zwrócono jednak uwagę na talent młodego autora i  w 1953 Marek Hłasko otrzymał trzymiesięczne stypendium twórcze Związku Literatów Polskich. Porzucił fach kierowcy i wyjechał do Wrocławia, aby pracować nad swoim debiutem – Baza Sokołowską, które potem w odcinkach ukazywało się na łamach Sztandaru Młodych. 

Gdy w warszawskim środowisku literackim zrobiło się głośno o młodym obiecującym pisarzu, szybko zyskał sławę najzdolniejszego pisarza młodego pokolenia. Zakochany był w nim Jerzy Andrzejewski. Mieszkał u Stanisława Dygata. Zdobył rozgłos i popularność dzięki nietypowemu stylowi twórczości, a także niekonwencjonalnemu zachowaniu (szczególnie ubiorowi). Był legendarną postacią młodego pokolenia, symbolem nonkonformizmu. 



W 1958 wyjechał do Paryża. Prasa nazywała go wschodnioeuropejskim Jamesem Deanem (był do niego uderzająco podobny). Zyskał wtedy światowy rozgłos. Następnie wyjechał do Niemiec i Włoch. Wydanie antykomunistycznych Cmentarzy w paryskiej „Kulturze” wywołało nagonkę prasową w kraju. Maszynopis utworu przywiozła do Paryża Agnieszka Osiecka, z którą Hłasko miał romans. Gdy nie chciano przedłużyć mu paszportu, poprosił o azyl polityczny w Berlinie Zachodnim. Po trzech miesiącach rozmyślił się i próbował wrócić do kraju, ale zanim doczekał się odpowiedzi, wyjechał w 1959 do Izraela. Aklimatyzację za granicą uniemożliwiał mu brak talentu do języków obcych. 



Wiódł życie tułacze, chwytając się pracy robotniczej w celu zapewnienia sobie podstawowych warunków bytowych. Od 1960  mieszkał w Niemczech z żoną, sławną niemiecką aktorką Sonją Ziemann. W 1966 wyjechał do Los Angeles, ściągnięty przez Romana Polańskiego. Miał pisać scenariusz, według którego Polański chciał nakręcić film, jednakże reżyser wycofał się z przedsięwzięcia. Podczas swojego pobytu w Ameryce Marek Hłasko w 1968 spełnił swoje marzenie i uzyskał licencję pilota. Tu też, w Los Angeles podczas wspólnego spaceru ze swoim przyjacielem Krzysztofem Komedą, doszło do wypadku. W skutek przyjacielskich przepychanek Komeda przewrócił się i uderzył w głowę. Lekarze w warszawskim szpitalu, do którego został przewieziony przegrali walkę o jego życie. Hłasko nigdy sobie tego nie wybaczył. 



W czerwcu 1969 autor pojechał do Niemiec, gdzie zmarł w nocy z 13 na 14 czerwca. Bezpośrednią przyczyną zgonu była zapaść wywołana połączeniem nadmiernej ilości środków nasennych z alkoholem. W 1975 prochy Hłaski za sprawą matki Marii Hłasko sprowadzono do Polski i pochowano na cmentarzu Powązkowskim. Na nagrobku został wykuty napis, który zasugerowała matka Hłaski: Żył krótko, a wszyscy byli odwróceni.

Źródło: culture.pl/dzieje.pl/wikipedia/kultura.dziennik.pl
Źródło zdjęcia: YouTube/culture.pl/mojecmentarze.blogspot.com


Komentarze