Jestem tutaj

"A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę, zobaczę". 64. rocznica śmierci Jana Lechonia


Właściwie Leszek Serafinowicz. Poeta, publicysta, krytyk literacki i teatralny. Urodził się 13 marca 1899 roku w Warszawie, zmarł 8 czerwca 1956 roku w Nowym Jorku. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, był współredaktorem pisma „Pro arte et studio", współtwórcą znanego kabaretu Pikador (1918) oraz jednym z założycieli i twórców głośnej grupy poetyckiej Skamander.

Sławę przyniósł Lechoniowi wydany w 1920 r. tom Karmazynowy poemat, gdzie pada zdanie „A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę, zobaczę" (Herostrates), choć cały tomik przesycony jest fascynacją narodową tradycją. Kolejny zbiorek Lechonia to Srebrne i czarne z 1924. Po tej książce poeta nie wydał już w dwudziestoleciu międzywojennym ani jednego tomu - uważa się, że paraliżował go poziom jego debiutu, któremu nie potrafił już dorównać. 


W latach 1930-1939 Lechoń mieszkał w Paryżu, gdzie pełnił obowiązki attache kulturalnego ambasady polskiej. Po klęsce Francji wyjechał przez Hiszpanię i Portugalię do Brazylii, by w 1941 r. przenieść się do Stanów Zjednoczonych i zamieszkać w Nowym Jorku. Na emigracji w latach 1941-1947 wraz z Kazimierzem Wierzyńskim i Józefem Wittlinem współpracował z wydawnictwami literackimi. 

W powojennej rzeczywistości pisarz zajął bardzo zdecydowane stanowisko wobec przemian w powojennej Polsce, krytycznie odnosząc się do pisarzy powracających do kraju. Był jednym z nieprzejednanych krytyków Czesława Miłosza za jego flirt z komunizmem. W sierpniu 1949 r. Lechoń zaczął pisać Dziennik, który miał być swoistą terapią pomagającą w nawracających depresjach. 

8 czerwca 1956 r. Jan Lechoń podjął kolejną w życiu próbę samobójczą, tym razem udaną. Zginął skacząc z dwunastego piętra hotelu Hudson. W 1991 r. prochy poety ekshumowano z cmentarza w Nowym Jorku i pochowano na Cmentarzu Leśnym przy Zakładzie dla Niewidomych w Laskach koło Warszawy, we wspólnym rodzinnym grobie wraz z rodzicami.

Źródło: dzieje.pl/wikipedia
Źródło zdjęcia: polskieradio.pl/empik.pl






Komentarze